serce czy rozum?

przemyśleń ciąg dalszy. ciągle tak samo boli. pogoda mi nie pomaga, 27 stopni, a ja marzę o deszczu.

dzwoniłeś dzisiaj. ale nie rozmawialiśmy, jesteś zajęty innymi sprawami. wiem, że jeszcze będziesz dzwonił, płakał. ale czy ja tego chcę? chciałabym tylko byś na prawdę coś zmienił. wiem, że nie da się od razu, wiem, że to droga przez mękę. ja musiałam z tej drogi zejść – nie jestem w stanie znieść bezczelności, która towarzyszy ci w tym alkoholowym rauszu. prosiłeś żebym nie była smutna, bym też to wszystko przemyślała. myślę i.. sercem jestem przy tobie, ale moje plany, marzenia, cele są zupełnie inne.

dlaczego tak duży wpływ na nas ma nasze dzieciństwo, przeszłość? oboje nie mieliśmy łatwo. pamiętam słowa: „jak się wyprowadzimy, wszystko zrobimy inaczej, bo mam dość atmosfery w rodzinnym domu”, „wyprowadzimy się jak najszybciej…”

a teraz, gdy już do tego doszło, robisz to samo co twój ojciec. choć jeszcze nie tak dawno tak bardzo z tego powodu cierpiałeś.

 

2448403

3 myśli nt. „serce czy rozum?

  1. Czyli to jednak książkowy schemat powtarzania nałogu rodziców… W mojej historii było tak samo :( Dobrze, że poszłaś naprzód. Może ten blog da Ci siłę wytrwać w decyzji.
    Pamiętaj, że jeżeli on sam nie będzie chciał się zmienić- nic nie będzie w stanie. On potrzebuje fachowej pomocy specjalisty od uzależnień.

    • właśnie dlatego założyłam bloga. nie mam z kim porozmawiać, a chciałabym wiele rzeczy z siebie wyrzucić. na razie się rozkręcam, piszę ogólnikowo, ale z czasem będzie tego więcej. cieszy mnie niezmiernie fakt, że ktoś to czyta. pozdrawiam :)

  2. Nic się nie zmieni dopóki On sam nie zacznie czegoś z tym robić, a chęci do tego raczej łapie się często na końcu całej drogi gdy człowiek rzeczywiście już wszystko straci. Ja jestem po tej drugiej stronie, bo jestem narkomanem, jednak bardzo dobrze Cię rozumiem, bo widzę co przeżywają bliscy wokół mnie. To jest temat rzeka i tak naprawdę nie ma na to leku.
    Wiem jaka to jest ciężka decyzja (pomóc komuś kogo się kocha czy ruszyć dalej) i wyczułem to w twoim poprzednim wpisie „po raz kolejny wyprowadziłam się”, jeżeli poprzednie razy również były związane z zachowaniem i alkoholem wiedz że kolejny powrót nie pomoże, bo osoba uzależniona zapewnia, obiecuje, przeprasza i jest mistrzem w przekonywaniu… tylko po to by uśpić czujność by dalej móc kontynuować nałóg.
    Prawdą jest ze jeżeli rzeczywiście chciałby coś zmienić zasięgnął by pomocy specjalistycznej, jest wiele terapii dziennych które nie kolidują z pracą, to już było by działanie, a nie tylko słowa.

    To że miłość jest narkotykiem to nie metafora, tylko medyczny fakt.

    Będę czekać na kolejne wpisy i życzę wytrwałości w decyzji.

Odpowiedz na „~blisterAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>